czwartek, 24 września 2009

Gdańsk!?

Wczoraj byliśmy sobie z Jurasem w Gdańsku. Nie był to skate wyjazd z prawdziwego zdarzenia ALE deski były z nami, trochę pojeździliśy, a Juro miał na sobie koszulkę Elbinghetto, więc zdecydowałem, że można pisać o tym. Biorąc pod uwagę zastój na stronce tym bardziej.

Ustawiliśmy się o 8.30 na Jagiellonie i jakimś dziwnym cudem nikt z nas się nie spóźnił.

Po drodze Juro bawił się w swoja ulubioną zabawę czyli puszczanie muzyki i zmienianie piosenek co 10 sekund. Całe szczęście później wjechało radio co nie pozwalało tak szaleć!

Na pierwszy ogień poszedł Chrom. Chciałem kupić sobie bilety na Kult na Stoczni. Więc grzecznie zaparkowaliśmy, JESZCZE GRZECZNIEJ zapłaciliśmy za parking(1,00!! ROZBÓJ W BIAŁY DZIEŃ!) i poszliśmy do Wielkiego Młyna.

I teraz uwaga! Czas na radę z serii Złotych Rad Wujka Krzyśka. Wielki Młyn, a co za tym idzie Chrom i Nervous, jest otwarty od? 11!! A myślałem, że jak już od 10(a była 9.50 i ja byłem szczerze zdziwiony, że może być przed 10 bo przez ostatnie 4,5 miesiąca otwierałem oczy rano koło 10!!)

Pojechaliśmy do Galerii, ja zakupiłem wymarzone słuchawki do ipoda i zakupiliśmy jedzenie na później.

Kierunek Lekarz, a szczegóły wizyty lekarskiej mogę pominąć, każdy z Was i tak wie, że nie ma nic przyjemniejszego niż siedziec półtorej godziny u lekarza!

W międzyczasie spóźniłem się na ustawkę z monterem TP S.A. ale i tak założył mi telefon.

Jak już monter zadowolony ze swojej roboty sobie poszedł my zjedliśmy kozak pizze w wykonaniu mistrza kuchni Roberta!

Później szczęsliwi i najedzeni pojechaliśmy w miasto. Zakupiliśmy bilety na Kult i jako, że popadywało pojechaliśmy na Modelarnie/Freedom Park!

Na wjeździe okazało się, że mamy szczęście i ziomek w bramie nie pracuje tam na stałe i ma wyjebane także wjechaliśmy sobie samochodem pod same drzwi do parku z plakietką "Goście, Visitors" za przednia szybą!

Na modelarni pojeździliśmy sobie ze 2 godziny, poszło trików co nie miara i jeszcze więcej.

Zawineliśmy się jak już mieliśmy dość i wracając zajechaliśmy na cmentarz sowiecki. Kozak 3 schody. Tam pękła mi deska, a Juro gamoń zrobił ładniuśkiego frontflipa. Później wchodziły głupie zajawki w stylu skakanie synhroniczne ze schodów, które po kolejnym synhronicznym fronside'dzie na dupe się skończyło.

W drodze powrotnej Juro skminił żeby zajechać do Nowego Dworu. Tak też zrobiliśmy. Poświrowaliśmy pawiana na manualboxie i banku, pozjeżdżaliśmy na tyłku z quatera i zawineliśmy do domu.

No i to by było na tyle w kwestii Gdańska jak na wczoraj.

Zdjęc nie ma oczywiście bo jako dziecko fotografa zupełnie nie mam zajawki na robienie zdjęc. Także zostaje czytać te pierdoły. Elo!!

poniedziałek, 14 września 2009

Braniewo vol.? 666?

Dziś miał miejsce chyba najbardziej zorganizowany wyjazd od dłuższego czasu!

Koło 12 wpadł do mnie Clock zamówić czapkę i pozamulać na youtubie.

Potem weszła kmina, że idziemy na deskę. Na zerowej niemalże zajawie poszliśmy. W międzyczasie zadzwoniłem po Gwoździa, a Clock po Bogusia. 

Niedługo potem wszyscy byliśmy na pomniku. Jeździmy, jeździmy i nagle ktoś(Clocku?) wypalił, że może pojedziemy do Braniewa.
Ale jako, że nie miałem hajsu a reszta musiała deski podokręcać poszliśmy do mnie. Deski się skręciły, Clocku zrobił sobie kanapki i poszliśmy do mamamobilu Bogusia.

W międzyczasie okazało się, że bogusiowy sprzęt grający nie ma zamiaru współpracować ale to akurat mało istotne.

Braniewo!

Wchodzimy na park. Kata 2 ziomkow. Rozkładamy się i każdy przystępuje do katania paletóweczki.

Po pewnym czasie Clocku stwierdza, że się źle czuje(a mówiłem, że jak kanapka to tylko ze świniakiem a nie jakieś wegetariańskie dyrdymały!?) . Zaraz potem Gwoździu próbuje fakie b/s noseslide'a po czym jego kostka chciała sprawdzić jak giętka jest i się okazało, że zbyt mało. Reszte siedział razem z Clockiem.

Jakoś potem ziomki się na chwilę zawinęły, a w ich miejsce przyszedł Baaaaarol. I napierdzielał cały dzień crooksa jak zły.

Potem przychodziło jeszcze multum osób w różnej kolejności więc nie pamiętam.

Potem przyszedł Boryna i jego inward heelflip(który był tak na prawdę late frontfoot underheel'em). Później był Rubik i zamiast klaskać zamiatał czyściutkimi nosegrindami.

Później Boryna walnął kozak 360 flipa z wybitki, a my się zwineliśmy.

A w drodze powrotnej parowała szyba.

Tyle. O.

Nie wiem kiedy następnym razem gdzieś pojedziemy ale należy mieć się na baczności, nie znasz dnia ni godziny! Elo!

sobota, 12 września 2009

T-szerty REAKTYWACJA?

Ale numer w końcu jakiś post!!


Już od pewnego czasu dochodzą do mnie pytania o koszulki Elbinghetto.

Póki co nie ma ALE(!!) jako że wciąż cieszą się one dużym zainteresowaniem planowana jest jeszcze jedna seria.

Dla przypomnienia dodaję, że koszulki dostępne są w kolorach: CZARNYM i BIAŁYM, a rozmiarach S, M, L, XL, XXL(S-najmniejszy, XXL-największy, bo i o to zdarzają się pytania.)

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany logiem Elbinghetto nie na koszulce, a na bluzie lub damskiej koszulce, czy każdym innym kawałku materiału JEST TO MOŻLIWE, tylko zapewne koszta się zmienią.

Koszulki mam nadzieję, że dalej będą po 30 PLN ALE(!!) może się okazać, że koszta wykonania wzrosły. A każdy wie co w praktyce to oznacza. Ale mam nadzieję, że będzie to nadal 30PLN.

Każdy kto jest zainteresowany proszę niech napisze do mnie na gg:5374222 jaki kolor rozmiar i ewentualnie ile sztuk. Nawet jeżeli mówiłeś/aś mi już 1.000.000 razy to i tak napisz bo mam sklerozę.

Nie ma sprzedaży na kredyt ani za 2,- "na zachęte". Elo! Tyle w temacie koszulek.

Ale ostatnio czytając komentarze na blogu naszły mnie pewne kminy. Oto i one.

Elbinghetto jest prowadzone przez ludzi jeżdżących na desce ale na blogu staramy się pisać o różnych rzeczach, jak, na ten nieszczęsny przykład, rowery.

Z drugiej strony nie piszemy reportaży z jednej z miliona partii niekończącego się S.K.A.T.E'a na pomniku i dlatego efekt jest jaki jest. Zamuła.

Mam nadzieję, że niedługo uda nam się gdzieś pojechać to i blog się odmuli.

I wydaje mi się, że roztrząsanie w komentarzach kwestii ile Gutek jeździ nie ma najmniejszego sensu. Chce to jeździ nie chce nie jeździ i myśle, że wszystkich poza samym Gutkiem mało powinno to obchodzić.

No! Elo! Dobranoc bo późno jest, a pojutrze do szkoły! Niektórzy.

poniedziałek, 7 września 2009

Demo Kipera vol2 (bike)

Choc przykro stwierdzić to bikerzy dużo więcej i montują od nas... Wstyd i hańba! No ale samo gadanie nic nie da! Trza sie wziąc za łeb i nagrywac!
Elo!
I jako dowód na twierdzenie ze bikerzy nagrywają wrzucam kolejne już demo Kipera(dobrą ma wenę na tytuły, co?).
Fajne triki i dobry montaż pod SKMWMP, pozdrowienia dla Żyły