4. Aż 3 grafiki od Ożeha
5.
6.
Czekamy na wiecej, pozniej zrobimy glosowanie na najlepszą prace
Oto jak dziś wyglądał pomnik, fot. Ozzy
I jeszcze inny widok, fot. OzzyNie wiem jaka część osób czytających tego post zna Paciora, bo to właśnie od niego chciałbym dzisiejszą bajeczkę zacząć. Pacior za często nie jeździ ale Ci co go znają wiedzą, że jest stuprocentowym zajawkowiczem. Tak więc po milionie lat odezwał się dziś rano do mnie Pacior z pytaniem co myślę o tym żeby..
Na majówkę pojechać do PRAGI!
Tak ja wiem doskonale ile to już razy poruszany był ten temat. Ale to w zeszłym roku! Mamy już nowy rok, 2011, jesteśmy o ten cały zeszły rok mądrzejsi więc MUSI SIĘ UDAĆ!
Ja wiem że to może wydawać się za wcześnie żeby o tym mówić ale obawiam się że to nie jest AŻ tak tanie więc już trzeba $$ zbierać.
Więc mam pytanie. Kto jest chętny? Czy ma ktoś jakieś propozycje? Pomysły? Pytania?
Wyjazd będzie niestety 18+.
Pozostaje tylko rozważyć i napisać do mnie "JADĘ NA PEŁNEJ KURWIE!"
Żeby nie było wątpliwości że się uda wrzucam kilka fotek z wypadu Żyły i Yozza do Pragi w 2009. Mam nadzieję, że Yozz się nie obrazi za pogwałcenie praw autorskich.
Tyle.
Wszystkiego co najlepsze na nowy rok Skejty!
Jak widać wszędzie zima niestety w naszym kochanym mieście jest synonimem stagnacji. Ale jest szansa żeby nie zapomnieć jak sie odpychać zanim w końcu będziemy mogli jeździć po bezkresnych polbrukowych chodnikach(które na początku wiosny mimo że będą CAŁE w piasku po zimie i tak będą cieszyły). Tą szansą mianowicie jest II LO przy ulicy Królewieckiej (bodajże-nie wiem tylko 6 lat chodziłem tam do szkoły) 42.
Podobno II LO daje możliwość jeżdżenia na auli w środy w godzinach 16-17. Warto się bliżej ku temu zakręcic bo może to akurat się udać. A czemu by nie spróbować? Mimo że wiem doskonale ze godzina raz na tydzien to mało ale lepiej niż nic!
To tyle z mojej strony! Ja niestety sam nie mogę z tego skorzystać ale mam nadzieję że chociaż ktoś skorzysta! Jeździc skejty!









Żyła i jego nollie flip. Dobry, acz nie dośc na Mateusza.






Chociaż po prawdzie powinno być to już volume 2. Pierwsza edycja odbyła się przy okazji Dnia Deskorolki. Dodam, że wygrał wtedy Żyła. Także dziś startował z pozycji obrońcy tytułu.
Ale zanim zacznę, chiałbym podziękować Dropsowi! Bo tak na prawdę to on był dziś organizotorem nie ja. Ja tylko ubrałem jego pomysł w słowa i zamieściłem na blogu. A dziś Drops nawet pomyślał o kartkach i długopisie, o czym ja zapomniałem. Także potężny ukłon w stronę Dropsika, bo pomysł był ŚWIETNY!
Ok. Koniec tego słodzenia-przechodzimy do sedna.
Miało być "koło 13". No to "koło" 14 pojawili się już wszyscy. Pojeździliśmy chwilkę luźno, by za chwilę przystopić do części właściwej. Rozpisani zostali wszyscy zgłoszeni i metodą losową podobierani w pary do pierwszego etapu gry. Tu zostało wyłonionych sześciu półfinalistów. Żyła się bardzo upierał żeby z okazji bycia obrońcą tytułu być od razu w półfinale. Ale NIE!
A znaleźli się tam : Żyła wyżej wymieniony, Drops, Mateusz, niejaki Adrian, Dominik i ja.
Drugim etapem była znowu gra parami z której zostało wyłonionych trzech finalistów. A byli nimi; Drops, Mateusz i ja. Jak widać już na tym etapie zabrakło Żyły, którego wykluczył Czarny Koń-Mateusz.
I tak po finale, trzeci był Drops, drugi Mateusz i jak wynika z prostej matematyki zwycięski Grolsch powędrował do mnie... Stoi nawet pusty koło mnie jak piszę tę relację.
Dzięki Szopie każdy pólfinalista dostał jeszcze snicersa, a ci którym udało się dostać na podium inne słodkości.
Na koniec jeszcze zagrałem w S.K.A.T.E'a z Żyła i przegrałem.
Uważam, że dzień był BARDZO udany! Było sporo młodych skejcików. Powiem szczerze, że połowę widziałem po raz pierwszy! Nie wiem skąd nas wytrzasneli ale był Dziennik Elbląski, także pare słow o nas powinno być jakoś niedługo. Bardzo mi się podobało!
I wideo relacja będzie zajebista bo kamera i fisheye, wiadomo "Szopa ma". A no tak! Przecież nie przyniósł! Nie będzie! Będą tylko zdjęcia jak mi Jędruś dośle!
Dziękuję wszystkim, którzy przyszli!
Ok. Jak widać w tytule. Ale zacznę od czegoś innego. Drops to matoł i przez niego nie zaliczę jutro kolokwium z wytrzymałości materiałów. Wkręcił mi zajawkę i nie mogłem dłużej siedzieć patrząc w książki i MUSIAŁEM zacząć pisać.
Ok. Koniec narzekania. Drops podbił do mnie żeby może z okazji zbliżającej się WIELKIMI krokami zimy zrobić jakiś event kończący pewnie rok. Bo jak zatwardziali czytelnicy INFOmagazine wiedzą NIE ma w deskorolce SEZONÓW!
Ok. I owym EVENTEM miałoby być znane wszystkim dokładnie GAME OF S.K.A.T.E. Ale nie myślcie sobie, że to będzie tylko takie bezsensowne podskakiwanie grupowo w miejscu bez celu! Co to to nie! Zwycięzca otrzyma drogocenne nagrody rzeczowe w postaci PIWA. Dobrze? Dobrze!
Ok. Żeby nie było, że to ja chcę młodzież rozpijać wymyślił to Drops, co więcej zaofiarował się być on sponsorem EVENTU!
Ok. Ale może szczegóły? Miałoby to mieć miejsce w sobotę rano, koło 13. Na Placu Jagiellończyka ze względu na sporą ilość miejsca, ktorego na pomniku niestety brakuje...
Ok. Mam nadzieję, że będzie DUŻO chętnych. Zapisy na miejscu, po więcej informacji pisać w komentarzach albo bezpośrednio do mnie. Tyle chyba.
Ok. Więc kończę. Ale najpierw muszę się pochwalić, że to mój SETNY post. ŁAŁAŁYŁA! GREJT SAKSES!
Dzielna Clio-Siła, która powiozła nas w obie strony bez żadnych protestów. Fot. Mariusz Malinowski
Jurkowe 5-0 na murku na UMK. Fot. Krzysztof Pacewski
A takie sobie ollie zrobiłem na schodach na UMK. Fot. Robert Kołakowski
Jersay frunie na UMK. Fot. Krzysztof Pacewski
Patrzcie państwo! Juro umi nołsgrajnda! Fot. Krzysztof Pacewski
Kalina stwierdził, że to będzie fotka wyjazdu. Owszem podoba mi się ten air ale... Fot. Mariusz Malinowski
Jurasa dopadł nałóg. Fot. Mariusz Malinowski
Osły dwa. Fot. Mariusz Malinowski
Juro, ollie na garbie na skateparku na Rubinkowie. Fot. Mariusz Malinowski
Ollie ze schodów w kąt. Fot. Mariusz Malinowski
Pięknie ujęty nosegrind. Kadr ze środka fontanny. Fot. Mariusz Malinowski
Gutek i jego nosegrindy. Fot. Mariusz Malinowski
Smith na nowiuśkim mureczku! fot. Mariusz Malionowski
Crooksik na mureczku pod wydziałem informatyki. fot. Mariusz Malinowski
Dziewicze smarowanie murka! fot. Mariusz MalinowskiNa wyjazd do Torunia byłem nielada nakręcony. Raz że to wyjazd na deskę. Dwa że do Torunia zwanego Grodem Kopernika a ja jestem absolwentem szkoły przez niego patronowanej(SP 21 w Elblągu. przyp. aut.) więc Mikołaj jest niebywale memu sercu bliski. No i poza tym od roku się nasłuchałem od ziomka z grupy(elo Kuba!) jaki to Toruń nie jest zajebisty.
Okazja nadeszła przypadkiem. Przypomnieliśmy sobie, że Kalina mieszka przecież w stolicy polskiego "KATOLICYZMU" i okazało się że jest skłonny przygarnąc zbłąkane owieczki z Elbląga. Ależ on miłosierny, czyż nie?
Pierwotnie owych owieczek miało być nieco więcej bo 4. Pojechaliśmy jednak finalnie we trójke. Gutek, Juro i ja.
Miał nie jechać i Igor bo miał SRACZKĘ... Ale po łagodnej perswazji zgodził się wziąć pampersa i pojechac.
Wyjazd planowany był na 13 ,a wyjechaliśmy o 14.30 także normalna praktyka.
Jako że w piątkowe popołudnia wyjazd na Malbork jest oblegany niebywale zdecydowaliśmy (JA zdecydowałem a reszta nie miała wyboru) się pojechać przez Nowy Dwór i tam dalej dopiero do byłej stolicy Zakonu Krzyżackiego.
W Malborku zjedliśmy solidną porcję mcDonald'sa gdzie też zaopatrzyliśmy się w pęczek tytułowych słomek, które potem miały znaleźc się na wszystkich ujęciach ale całe szczęscie się za wczasu skończyły. I pojechaliśmy dalej na Sztum, Kwidzyn...
W Kwidzynie (nie Kwidzyniu!!), mieście 1001 rond, po zjeździe z jednego z nich z tylnych siedzeń Renault-Siły dobył się krzyk "Skatepark! Łysy skręcaj!"
I zajechaliśmy na skatepark w Kwidzynie. Każdy walnął po szybkiej sekwencji, lokalna młodzież się ucieszyła i pojechaliśmy dalej na Grudziądz i w końcu Toruń.
Całą drogę Igor wydzierał się niemiłosiernie(dobrze że z racji siedzenia z tyłu nie miał panowania nad otwieraniem okna i nie było aż takiej trzody).
Mieliśmy plan nagrac tabliczkę Toruń przy wjeździe ale oczywiście nie zdąrzyliśmy. Norma.
A w samym Toruniu. Jechaliśmy jak nam się wydawało wedle instrukcji Kaliny aż tu nagle po prawej stronie pokazał sie pomnik! Juro narobił krzyku że marmur, że skręcaj, że natychmiast, że tam jest wjazd! Wjazd okazał się byc przejsciem dla pieszych co akurat nie stanowiło dla nas przeszkody. Potem skakaliśmy z krawężnika i w koncu dojechalismy pod sam pomnik. Marmuru-brak. Juro za to walnął kozak hardflipa. A potem wyjazd tą samą drogą.
Niedługo potem po telefonie do Kaliny okazało się że pobłądziliśmy. Ale podjechał pod nas na Cinema City i poprowadził jak trzeba pod dom. Tu zjedliśmy i poszliśmy w miasto...
Ale na mieście nie było zbyt aktywnie bo towarzyszyła nam jedna myśl. Niech będzie już jutro i idzmy na deskę! Pospacerowaliśmy jeszcze po starówce i dośc szybko wróciliśmy do domu.
W międzyczasie okazało się że Gutek reaguje niemalże alergiczną agresją na Łobańskiego kota. Ledwo uszedł z życiem.
Następnego dnia mieliśmy już o 9 jechac na deskę. o 9 to żeśmy się z łóżek wyczołgali.
Pojechaliśmy na Rubinkowo na betonowy KOZACKI skatepark. Co było widac na relacji. Potem szama na starówce i atak na UMK. Schody i murek przy nich. Następnie pojechaliśmy po Kalinę do pracy. A już z nim i jego znajomym na fontannę pod wydziałem informatycznym UMK. Kozackie murki z granitu. Ideał niemalże. Ale miały jedną wadę. Nie były NIGDY jeżdżone! Trzeba było ogarnąc świece ale tu uratował nas ziomek z pracy Kaliny. Dziękujemy Mateusz!
Pojeździliśmy sobie chwilę. Kilka fajnych sztuczek i zdjęc zostało zrobione ale nasz szalony nastolatek wyjazdowy, Igor postanowił się wysypac, walnąc deską w Kalinowego fisheye'a a przy okazji zrobic sobie dziurę w nodze. Trzeba było jechać do szpitala wojewódzkiego i go zszywac. 5 szwów!
W domu została zrobiona kozak pizza (pół dla normalnych-dla mięsożerców, pół dla wybryków natury-z samymi warzywami). Juro pizze twardo przespał mimo że miał mi pomóc ja robic. Ale za to sprzątał. Potem ja i gospodarze poszliśmy jeszcze w miasto.
Następnego dnia będącego zarazem dniem ostatnim Kalina szedł rano do pracy więc nawet się nie pożegnaliśmy:(
Za to pożegnaliśmy się i podziękowaliśmy Basi. Po czym poszliśmy po pierniki jako że byliśmy w Toruniu. Chłopaki OCZYWIŚCIE nie mieli już pieniędzy więc pozapożyczali się u mnie. Potem musieliśmy jeszcze wrócic do Kaliny do domu bo Gutek zapomniał połowy rzeczy i pojechaliśmy spowrotem na północ.
W tę stronę droga nie trwała już 5 godzin tylko kulturalnie niecałe 3.
Słowem podsumowania. Było bardzo fajnie i mam nadzieję taki wyjazd powtórzyc. Oby jak najszybciej! Poza tym chciałbym podziękowac jeszcze raz Kalinie, Bazi i Łobanowi za przyjęcie!
Elo!
A teraz czas na zagadkę! Jak ktoś zgadnie czemu tytuł poprzedniego posta to "porządek" dostanie ode mnie piwo! Mówie serio! Konkurs otwarty. Pisac w komentarzach!
No i było szumu w związku z tym wyjazdem do Tczewa.
Zebraliśmy się radośnie na pomniku w sobotę koło 12. Stawił się Kiszka, Ozzzzzzy, Gutek i oczywiście modnie spóźniony JA. Po hrabiego Żołondka trzeba było na BP zajechac.
Po drodze udało nam się trochę pobłądzić ale i poznac nowych ludzi. Gutek poznal dziadka z golfa 1 spod spozywczaka pod Tczewem.
OK. Czas na meritum. W Tczewie po chwili błądzenia udalo nam sie znalezc Bowle. Pomysł na te Bowle moim zdaniem jest ZAJEBISTY, ale jak to bywa w Polsce pomimo wielu przeciwnosci w koncu i tak triumfuje chujnia i bowle zostaly zjebane na etapie wykonania. Jest kiepski beton ktory sie kruszy dziwne sa katy i fakt ze jedna strona jest wyzej niz druga. Chwile sie pobujalismy ale stwierdzilismy ze jedziemy do Pruszcza.
W Pruszczu pojechalismy najpierw na Faktorie (wiekszy skatepark, bardziej rowerowy) tam w sumie poszalal Zyla a cala reszta ekipy siedziala pod strzecha skacowana. Potem towardzystwo poszlo jezdzic a Gutek spac.
Potem glodni zawinelismy na maly skatepark(kolo dworca). Zyla poszedl z Ozzym jezdzic a Gutek Kiszka i ja poszlismy po wikt. Wrocilismy z pizza. Jak juz pojedlismy to bylo jezdzone.
Zyla zakochal sie w minirampie! Nawet Gutek zrobil fakie flipa. Na flacie.
Ale czas bylo w koncu do domu bo sie robilo ciemno.
Wyjazd w sumie byl fajny. Nie pojezdzone bylo moze za duzo (nastepnym razem ZAKAZ PICIA DZIEN WCZESNIEJ! Wszyscy byli skacowani!) ale za to zobaczylem w konc jak te bowle wygladaja. Kiedys mozna by wpasc tam jeszcze raz i cos moze nagrac?
Teraz TORUUUUN!